"Charlie Bucket tylko raz do roku- w swoje urodziny- mógł posmakować czekolady. Cała rodzina oszczędzała na ten wyjątkowy dzień, gdy Charlie otrzymywał w prezencie niewielką czekoladkę, która w całości była tylko dla niego. Każdego z tych wspaniałych urodzinowych poranków umieszczał prezent w małej drewnianej skrzyneczce z takim namaszczeniem, jak gdyby to był kawałek złota, i przez kilka następnych dni tylko mu się przyglądał, nawet nie dotykając. Kiedy w końcu już nie mógł się powstrzymać, odwijał kawałeczek opakowania, które odsłaniało kawałeczek czekoladki, a Charlie brał tylko maciupeńki okruszek, aby poczuć, jak powoli rozpływa się na języku wspaniała słodycz. Następnego dnia brał kolejny okruszek i tak dalej, a w ten sposób czekoladka starczała mu na więcej niż miesiąc."
"Pan Wonka potrafi robić pianki żelowe, które smakują jak fiołki, karmelki zmieniające kolor co dziesięć sekund podczas ssania, malutkie dropsy, które natychmiast się roztapiają, kiedy tylko położysz je na języku. Robi gumy do żucia, które w ogóle nie tracą smaku, a także słodkie balony, które rosną i rosną do niezwykłych rozmiarów, zanim wreszcie przekłujesz je szpilką."
"Sto pokoi, a w nich wszystko z białej albo ciemnej czekolady! Czekoladowe były cegły, czekoladowy cement między nimi, czekoladowe były okna, ściany i sufity były zrobione z czekolady, podobnie dywany, obrazy, meble i łóżka. Kiedy w łazience odkręciłeś kurki, z kranów płynęła gorąca czekolada."
Właśnie czytam:
Roald Dahl Charlie i fabryka czekolady, tłum. Jerzy Łoziński
Straaaaaasznie słodka lektura!:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makówka czyta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makówka czyta. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 kwietnia 2009
poniedziałek, 23 marca 2009
O codziennym czytaniu
Motto:
"Człowiek twórczy i utalentowany nie ma prawa podkradać czegoś dla własnej twórczości z czasu koniecznego do samokształcenia. Nie jest znowu tak ważne, abyś pisał codziennie, ważniejsze, byś codziennie czytał."
Sándor Márai Księga ziół
Czytam codziennie. Dużo i łapczywie. Niemal w każdej chwili, w której to tylko jest możliwe. Chciałabym te pochłaniane opowieści jakoś pięknie przetwarzać, dzielić się tym, co we mnie zmieniają-budują-niszczą, zatrzymywać i porządkować mądre i dobre myśli, które mi przynoszą. Ale na to brakuje mi już czasu.
Mam zwyczaj czytać z ołówkiem w ręku; zaznaczam całe akapity, podkreślam zdania, biorę w nawiasy ciekawe słowa, na marginesach rysuję uśmiechy, stawiam wykrzykniki, znaki zapytania, piszę różne: "brrr...", "Ha!", "ba!", "no", "akurat!" lub tytuły książek czy obrazów, które mi się właśnie przypomniały. Czasem ołówek gdzieś się zapodziewa, gubi się w pościeli, wpada pod łóżko. Wtedy bez skrupułów zaginam rogi kartek.
Wymyśliłam, że stworzę sobie na tym blogu rubryczkę, w której spontanicznie, niesystematycznie i bez intencji oceniania będę zostawiać kilka słów à propos tego, co zdażyło mi się akurat przeczytać. Ot takie marginesowe notatki, zagięte rogi. Czasem jakiś cytat, innym razem językowe curiosum, kiedy indziej egzaltowana egzystencjalna refleksja;)
"Człowiek twórczy i utalentowany nie ma prawa podkradać czegoś dla własnej twórczości z czasu koniecznego do samokształcenia. Nie jest znowu tak ważne, abyś pisał codziennie, ważniejsze, byś codziennie czytał."
Sándor Márai Księga ziół
Czytam codziennie. Dużo i łapczywie. Niemal w każdej chwili, w której to tylko jest możliwe. Chciałabym te pochłaniane opowieści jakoś pięknie przetwarzać, dzielić się tym, co we mnie zmieniają-budują-niszczą, zatrzymywać i porządkować mądre i dobre myśli, które mi przynoszą. Ale na to brakuje mi już czasu.
Mam zwyczaj czytać z ołówkiem w ręku; zaznaczam całe akapity, podkreślam zdania, biorę w nawiasy ciekawe słowa, na marginesach rysuję uśmiechy, stawiam wykrzykniki, znaki zapytania, piszę różne: "brrr...", "Ha!", "ba!", "no", "akurat!" lub tytuły książek czy obrazów, które mi się właśnie przypomniały. Czasem ołówek gdzieś się zapodziewa, gubi się w pościeli, wpada pod łóżko. Wtedy bez skrupułów zaginam rogi kartek.
Wymyśliłam, że stworzę sobie na tym blogu rubryczkę, w której spontanicznie, niesystematycznie i bez intencji oceniania będę zostawiać kilka słów à propos tego, co zdażyło mi się akurat przeczytać. Ot takie marginesowe notatki, zagięte rogi. Czasem jakiś cytat, innym razem językowe curiosum, kiedy indziej egzaltowana egzystencjalna refleksja;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
